OCALONY SZUKA INFORMACJI O ZMARŁYCH RODZICACH

Maria Zawadzka, 16 listopada 2016
Jerzy Pietrukaniecdowiedział się, że jest dzieckiem Holocaustu, dopiero po śmierci swoich rodziców. Miał już wtedy dorosłe dzieci oraz wnuki. Od tego czasu szuka informacji o swoich biologicznych rodzicach. Jego przybrani rodzice podczas wojny uratowali mu życie, a Instytut Yad Vashemnadał im tytuł „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”. Zostali pośmiertnie odznaczeni kilka tygodni temu.

„Byłem małym dzieckiem, nie pamiętam po prostu. Dopiero jak rodzice zastępczy zmarli byłem w Urzędzie Stanu Cywilnego i dowiedziałem się, że jestem adoptowany” – tłumaczy swą sytuację Jerzy Pietrukaniec.

Dopiero po wielu latach Jerzy Pietrukaniec poznał nazwiska swoich biologicznych rodziców. Jedyne, co zdołał ustalić na ich temat, to fakt, że jego ojciec nazywał się Otto Goldstein i urodził się w Krakowie, a matka Bronisława Szydłowska pochodziła z Niepołomic. Pobrali się w Niepołomicach kilka tygodni przed wybuchem drugiej wojny światowej. Ojciec został wywieziony do Oświęcimia, gdzie prawdopodobnie zginął, o losach matki nic więcej nie wiadomo.

Nikt z obecnych mieszkańców kamienicy przy ulicy Dietla 17, gdzie po ślubie mieszkali rodzice Jerzego Pietrukańca, nie jest w stanie przypomnieć sobie nic na ich temat. Żadnych informacji nie ma też w krakowskiej gminie żydowskiej. Jerzy Pietrukaniec ma nadzieje, że znajdzie wreszcie jakiś trop w miejskich archiwach, w Czerwonym Krzyżu czy w Instytucie Yad Vashem. Z apelem o pomoc zwraca się do wszystkich, którzy mogą coś o wiedzieć o Otto Goldsteinie i Bronisławie Szydłowskiej.

Anna i Stanisław Pietrukaniecuratowali i adoptowali Jerzego Pietrukańca, urodzonego w 1941 r. w rodzinie Otto i Bronisławy Goldsteinów. W sierpniu 1942 r. państwo Pietrukaniec, bezdzietne małżeństwo z Krakowa, zabrali go z getta, gdy miał roczek. Natychmiast go ochrzcili i dali mu swoje nazwisko. Od tego czasu byli dla niego jedyną rodziną. 

Więcej informacji.