CZY KTOŚ PAMIĘTA JÓZEFA GROSMANA Z RZESZOWSKIEGO GETTA?
Róża Gelbart od wielu lat mieszka w USA. Wciąż próbuje dowiedzieć się, co stało się z członkami jej rodziny.
„Pani Róża bardzo liczy na pomoc mieszkańców Rzeszowa. Może są jeszcze ludzie, którzy pamiętają rzeszowskie getto, może ktoś zetknął się z szewcem Józefem Grosmanem, urodzonym w 1905 roku w Łodzi?” – mówi Jerzy Obniski, Łodzianin, który pomaga Róży Gelbart w poszukiwaniach.
Na podstawie archiwum Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie można stwierdzić, że Róża Gelbart urodziła się 3 stycznia 1935 r. w Lesznie. Była jedynym dzieckiem Józefa Grosmana i Sabiny Stelli Langner.
Grosman i jego siostra mieli sklep obuwniczy w Lesznie. Rodzina mieszkała w Kaliszu, przy ulicy Puławskiego. W październiku 1939 Róża i jej rodzice przenieśli się do Rzeszowa. Gdy zaczęły się pierwsze deportacje z rzeszowskiego getta, matka Róży, Sabina, która miała blond włosy i miała „aryjski wygląd”, wyprowadziła córkę z getta i umieściła ją u polskiej rodziny.
Dziewczynka wróciła do getta po kilku dniach, bo tęskniła za rodzicami. Sabinie Grosman udało się wkrótce uciec z córką z getta. Dotarły do Warszawy, gdzie pomógł im Adam Żak. Wyrobił im kenkarty, pomagał ukrywać Rózię w różnych miejscach. Dziewczynce towarzyszyła córka Żaka, Hanka.
Żakowie oraz Sabina i Róża Grosman dotrwali do wkroczenia Sowietów w 1944 roku. Po wojnie Róża z matką wyemigrowały najpierw do Niemiec, a potem do USA. Adam Żak został uhonorowany przez Instytut Yad Vashem tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.
O Józefie Grosmanie wiadomo niewiele. Pozostał on w rzeszowskim getcie. „Może nie starczyło mu już pieniędzy na ukrywanie się po aryjskiej stronie. Nie wiadomo, kiedy zginął. Pani Róża mówiła mi, że pan Adam Żak był w Rzeszowie w 1943 roku i nie znalazł już jej ojca” – mówi Obniski.
Jeżeli ktokolwiek zna losy szewca Józefa Grosmana, proszony jest o przesłanie informacji na adres: [email protected].





