„Dzięki nim dziadek mógł przeżyć, a moja rodzina zaistnieć”. Ceremonia uhonorowania Sprawiedliwych w Warszawie
W uroczystości wzięli udział ambasador Izraela w Polsce Anna Azari, Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich, przewodnicząca Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie Anna Chipczyńska oraz rodziny Sprawiedliwych i potomkowie Ocalałego Maurice’a Chandlera, który ze względu na zły stan zdrowia nie mógł przybyć do Polski.
„Sprawiedliwi są częścią naszej żydowskiej społeczności” – mówiła Anna Chipczyńska. „Mam nadzieję, że obecne podczas tej uroczystości rodziny Bohaterów, także będą czuć się członkami tej wspólnoty”.
Michael Schudrich podkreślił że „dzięki Sprawiedliwym rozumiemy co to znaczy być człowiekiem”.
Laudację ku czci Bohaterów wygłosiła rodzina Maurice’a Chandlera.
„W obliczu zła Helena i Stanisław okazali dobroć. Dzięki nim dziadek mógł przeżyć, a moja rodzina zaistnieć” – mówiła wnuczka Ocalałego. „Za swe wielkie poświęcenie nigdy nie zostaną zapomnieni. W moim życiu będę starać się ich naśladować, pomagając innym w potrzebie”.
Z kolei Eveline Dennis Rosen zwróciła uwagę, że jej ojciec „wiele opowiadał o swoich wojennych losach, lecz zawsze podkreślał znaczenie pomocy, jaką otrzymał od Heleny Jagodzińskiej i Stanisława Pachnika”.
Maurice Chandler (przed wojną Mosze Tuchendler) urodził się 16 listopada 1924 roku w Nasielsku. W 1940 roku razem z całą rodziną trafił do warszawskiego getta, skąd w maju następnego roku wydostał się na „aryjską stronę” z bratem i trzema kolegami. Razem poszukiwali schronienia i pracy jako najemni robotnicy rolni. Po kilku miesiącach, ze względu na trudne warunki, koledzy Mosze zdecydowali się powrócić do getta. Wkrótce zmarł jego brat, a on sam – błądząc po wielu miejscowościach – trafił do niewielkiego gospodarstwa Heleny Jagodzińskiej w Nasielsku.
Kobieta przechowywała chłopca do 1942 roku. Nauczyła go katolickich modlitw i pouczyła, jak powinien zachować się w sytuacji zagrożenia. Dzięki pomocy jej bratanka Stanisława Pachnika, który pracował w miejscowym urzędzie gminy, ukrywany otrzymał metrykę urodzenia na nazwisko zmarłego Zdzisława Pływacza. Gdy przybrały na sile prześladowania wobec Żydów, a w sąsiedztwie zamieszkał granatowy policjant, Jagodzińska ukryła go w stajni.
Wkrótce Mosze zmienił miejsce pobytu, lecz dzięki fałszywym dokumentom doczekał końca wojny. W 1945 roku wyemigrował do USA.
Wśród uczestników ceremonii był także Glenn Kurtz, który przyczynił się do ponownego spotkania Maurice’a Chandlera z jego dobroczyńcami i nadania im tytułów Sprawiedliwych.
Jego dziadek podczas wizyty w Nasielsku w 1938 roku nakręcił trzyminutowy film, dokumentujący życie rodzinnej miejscowości. Kilka lat temu Kurtz podjął próbę identyfikacji postaci, które zostały zarejestrowane na filmie. Najpierw dotarł do Maurice’a Chandlera, który bez trudu rozpoznał wielu ludzi i opowiedział o dawnym Nasielsku. Następnie, dzięki emisji filmu w Telewizji Polskiej, skontaktowali się z nim potomkowie Heleny Jagodzińskiej.
Podczas ceremonii Martyna Dutkiewicz, prawnuczka Heleny Jagodzińskiej, opowiedziała o jej życiu, pełnym bolesnych doświadczeń – nagłej śmierci rodziców, narzeczonego, odejściu siostry i jej męża, którzy osierocili dzieci podczas wojny. „Jesteśmy bardzo dumni z odwagi tej kobiety o wielkim sercu, która nigdy nie pozostała obojętna na losy człowieka potrzebującego pomocy” – zakończyła uroczystość w imieniu rodziny.





