Spotkania z Claudem Lanzmannem
Książka „Zając z Patagonii” została wydana przez Wydawnictwo Czarne. Jest to autobiografia słynnego reżysera, autora filmów „Dlaczego Izrael” (1972), „Shoah” (1985), i „Sobibór” (2001).
Lanzmannowi sławę przyniósł dziewięcioipółgodzinny dokument „Shoah”, który odegrał niezwykle istotną rolę w popularyzacji tematu Holocaustu i na zawsze zmienił sposób myślenia i opowiadania o tym, czym była Zagłada Żydów. Praca nad filmem trwała 12 lat, montaż 5, a dokumentacja zbierana była w 14 krajach.
Lanzmann przeprowadził rozmowy ze świadkami Zagłady – Żydami, Polakami i Niemcami. Pokazał w swoim filmie miejsca związane z Holokaustem, w tym tereny obozów koncentracyjnych i deportacji. Reżyser zdobył za swoje dzieło wiele nagród i wyróżnień.
Najnowszy film Lanzmanna – „Raport Karskiego” – poświęcony jest postaci Jana Karskiego, legendarnego emisariusza Polskiego Podziemia, świadka Zagłady, uhonorowanego tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” w 1982 roku.
Film, złożony z fragmentów wywiadu, którego Karski udzielił w 1978 roku podczas kręcenia filmu »Shoah«, ma stanowić polemikę z wydaną w 2009 roku książkę „Jan Karski” Yannicka Haenela.
Książka „Zając z Patagonii” jest autobiografią Lanzmanna. Oto, co można przeczytać w materiałach wydawniczych na jej temat: „Niezrównana inteligencja Lanzmanna, jego ciekawość i temperament poszukiwacza przygód sprawiają, że »Zająca« czyta się z zapartym tchem. (…)
Bo Lanzmann przeżył i widział dużo. Jako członek ruchu oporu w czasie drugiej wojny światowej, a później gorący orędownik niepodległości Algierii. Jako przyjaciel Jeana-Paula Sartre'a, Gilles'a Deleuze'a i partner Simone de Beauvoir. (…)
Wielka historia splata się w jego opowieści z osobistymi przeżyciami. Lanzmann płacze »z podziwu dla ludzkiego geniuszu«, oglądając lądowanie na Księżycu, tablica z nazwą wsi Treblinka porusza go daleko bardziej niż sam obóz śmierci. I widok zająca, który przeciska się pod obozowym drutem zawieszonym zbyt nisko, by mógł tamtędy uciec człowiek.
Ta książka to dzieło na miarę życia, które biegło fascynującymi i niełatwymi torami dwudziestowiecznej historii”.
Jak pisze o jego książce Tadeusz Słobodzianek: „Lanzmann w »Shoah« był pierwszy. Pierwszy obnażył fałsz, obłudę i świętoszkowatość antysemityzmu. W swojej książce opowiada fascynująco, jak do tego doszło. W jakich bólach rodził się film i jakie przyniósł skutki. My, Polacy, w tym zwierciadle powinniśmy się sobie od czasu do czasu przyglądać”.





