Warszawska kryjówka znów wzbudza kontrowersje

Krzysztof Bielawski, 16 listopada 2016
Wraca sprawa skrytki, w którym w czasie wojny ukrywała się rodzina Joselzonów. Plany zabezpieczenia tego miejsca spotkały się z oporem lokatorów budynku.

Od 1941 r. do września 1944 r. w Warszawie, w jednym z mieszkań przy ul. Kopernika 4, ukrywał się Leon Joselzon ze swoją matką Blimą i żoną Anną. Kryjówkę dla nich przygotował Julian Ambroziewicz – oficer Armii Krajowej.

W 1989 r. na murze kamienicy Leon Joselzon ufundował tablicę pamiątkową. Właścicielka mieszkania pozwalała zainteresowanym oglądać kryjówkę. Jednak po śmierci kobiety ten stan się zmienił. Nowi lokatorzy nie życzyli sobie turystów. W dodatku w 2013 r. okazało się, że najemcy zniszczyli kryjówkę. Porąbali szafę, która maskowała wejście do skrytki. Ponieważ obiekt jest w rejestrze zabytków, sprawcy zostali skazani na karę więzienia w zawieszeniu, a miasto rozwiązało z nimi umowę najmu.

Ostatnio sprawą zajął się wiceburmistrz Krzysztof Czubaszek. W rozmowie z Tomaszem Urzykowskim z „Gazety Stołecznej” powiedział: „Porąbanie szafy nie oznacza, że miejsca nie ma. Zachowała się wnęka. Warto ją ratować”.

Te plany wywołały jednak opór mieszkańców kamienicy. Twierdzą, że grupy wchodzące schodami będą zakłócać spokój. Na budynku zawisł transparent z napisem: „Pani prezydent, my tu żyjemy, chcemy spokoju, a nie skrytki «atrapy». «Nie» dla pomysłów burmistrza Czubaszka”.

Krzysztof Czubaszek uważa, że niechęć mieszkańców wynika z nieznajomości projektu. „Gazeta Stołeczna” cytuje jego wypowiedź: „Po renowacji skrytki planujemy coś w rodzaju kapsuły czasu, a nie muzeum czynnego w godz. 09.00-17.00. Gości chcemy zapraszać tam tylko na wyjątkowe okazje”.


Źródło: Urzykowski T., Kto nie chce Żydów w domu, „Gazeta Stołeczna” z 21.04.2015.