Elżbieta Fiszhaut (Stanisława Matusik), Elżbieta Górska, Elisabeth Gorski i jej matka Helena Fiszhaut (Józefa Kalińska) - Ocalone
6 września 1939 r. Jerzy i 14-letni Piotr wyruszyli na Wschód. Dotarli do Wilna. Próbowali wrócić, ale zostali oszukani przez przewodnika i wrócili do Wilna. Tam w 1941 r. zaskoczyła ich wojna niemiecko-radziecka. Trafili do wileńskiego getta. Helena i Elżbieta już nigdy ich nie spotkały. Po wojnie dowiedziały się, że najprawdopodobniej zostali wywiezieni do obozu w Stutthofie i tam zginęli.
W październiku 1940 r. Ela i jej matka zostały zmuszone do przeniesienia się do warszawskiego getta. Mimo oficjalnych zakazów okupanta, w getcie kontynuowano nauczanie. Lekcje prowadzono potajemnie na tzw. kompletach – w małych grupkach, w prywatnych mieszkaniach. Ela uczyła się u koleżanki. Z 6-cio osobowej grupy uczennic wojnę przeżyły tylko Ela i jedna z koleżanek.
Latem 1942 r. Ela widziała jak Janusz Korczak prowadzi dzieci ze swego sierocińca na Umschlagplatz.
W getcie zmarła siostra matki Eli, Maria z Marksonów Jelenkiewiczowa. Była lekarzem, zmarła na tyfus zarażona przez pacjenta. W dramatycznych okolicznościach została pozbawiona życia babcia Eli, Rebeka Marksonowa.
W sierpniu 1942 r. Helena zdobyła fałszywe dokumenty dla siebie i córki. Ela została Stanisławą Matusik, Helena Józefą Kalińską. Udało im się uciec z getta. Skierowały się na Bielany do domu Aldony Lipszycowej, przyjaciółki Heleny z czasów gimnazjalnych. Aldona przyjęła je do siebie. Po kilku tygodniach Elę umieszczono w klasztornym sierocińcu w Częstochowie, Helena pozostała u Aldony do wybuchu powstania warszawskiego.
W Częstochowie Ela przebywała około jednego roku, kiedy jej matka dostała informację, że osoba która w Częstochowie zaopiekowała się Elą i pomogła w umieszczeniu jej w klasztorze, została aresztowana pod zarzutem pomocy Żydom. Obawiano się, że pod wpływem tortur kobieta ta (Ela zna tylko jej imię: Jadzia) zdradzi kogo i gdzie umieściła. Helena natychmiast pojechała do Częstochowy i przywiozła córkę z powrotem do Aldony. Później okazało się, że Jadzia została stracona nikogo nie wydawszy.
Kolejne miesiące Ela spędziła w Warszawie, kilkakrotnie zmieniając miejsca pobytu. Gdy w sierpniu 1944 r. wybuchło powstanie, Ela była w Śródmieściu. Chcąc być z matką – udała się na Bielany. Jednocześnie Helena wyruszyła do Śródmieścia, by odnaleźć córkę. Kobiety minęły się.
Pierwsze tygodnie powstania Ela spędziła w domu Lipszyców, po czym znów udała się na poszukiwania matki. W drodze została schwytana i wrzucona do ciężarówki. Kierowca – Austriak, żołnierz Wehrmachtu – zatrzymał samochód w lesie i kazał Eli uciekać. Została złapana powtórnie. Trafiła do obozu w Pruszkowie. Tam spotkała swoją ciotkę, dr Annę Margolisową, która podając się za pielęgniarkę, mogła poruszać się wśród więźniów. Ciotka zdołała wyciągnąć Elę z obozu i umieścić w Grodzisku w przypadkowym, zatłoczonym mieszkaniu. W tym czasie córka Anny, Alina Margolis, brała udział w wyprawie z Pruszkowa na Żoliborz, by wyprowadzić grupę Żydów ukrywających się w piwnicy domu przy ul. Promyka. Grupa ta (w niej Marek Edelman, późniejszy zięć dr Margolisowej) również została umieszczona w mieszkaniu w Grodzisku. Mieszkanie było przepełnione, przebywali tam niemal tylko Żydzi, niektórzy z „aryjskimi” papierami, inni bez dokumentów. Prócz niebezpieczeństwa wynikającego z faktu nagromadzenia takiej ilości Żydów, panowały tam bardzo złe warunki sanitarne: bród, wszy, pchły i pluskwy. Nikt z przebywających tam osób nie miał jednak dokąd pójść.
Ela, licząc na to, że niebezpieczeństwo w sierocińcu w Częstochowie minęło, udała się tam. Z wieloma trudnościami i przygodami, po kilku dniach dotarła do Częstochowy. W klasztorze doczekała wycofania wojsk niemieckich. Pieszo poszła do Warszawy, lecz nie znalazła tam nikogo z bliskich, a przedwojenny dom rodzinny był zajęty przez polskie wojsko. Udała się więc do Łodzi do domu ciotki Margolisowej, którą zastała na miejscu. Kilka tygodni później przybyła tam także Helena, która po powstaniu została wywieziona do obozu pracy w Goerlitz.
Elżbieta Fiszhaut w 1948 r. wyszła za mąż za Stefana Górskiego (Sioma Ajzenberg, ur. w Warszawie w 1909 r.). W 1962 r. razem z matką, mężem i trójką dzieci wyemigrowała do Australii. Mieszka w Melbourne. Od 2000 r. jest wdową. Ma dwoje wnucząt i prawnuczkę.
Od wielu już lat, blisko 90-cioletnia dziś Elisabeth Gorski, wspólnie z kilkorgiem innych Ocalonych, odwiedza szkoły w stanie Victoria w Australii. Wizytom towarzyszy prezentacja wystawy o Zagładzie, przygotowana przez organizacje Courage to Care w ramach programu edukacyjnego dla młodzieży szkół średnich. Celem projektu jest nauka tolerancji i akceptacji ludzi innych religii, ras i kultur oraz uświadomienie, że ani religia, ani przynależność kulturowa nie mogą być powodem dyskryminacji.
Elżbieta jeździ razem z córką, Katarzyną Ronec. Obydwie są współautorkami wystawy. Podczas spotkań z młodzieżą Elżbieta opowiada o bohaterskich ludziach, dzięki którym przeżyła. Wspomina Aldonę Lipszycową, księdza z Częstochowy, Austriaka – żołnierza Wehrmachtu, a także Jadzię z Częstochowy, zamordowaną przez gestapo za pomoc Żydom. Elżbieta podkreśla jednocześnie, że gdyby było więcej takich odważnych Sprawiedliwych – więcej Żydów można by uratować. Jednak większość obywateli okupowanych przez nazistów krajów patrzyło obojętnie jak 6 milionów ludzi zostało zgładzonych tylko dlatego że byli Żydami.
Spośród osób ratujących Elżbietę i jej matkę, tylko Aldona Lipszycowa w 1996 r. została pośmiertnie uhonorowana medalem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata. Elżbiecie nigdy nie udało się ustalić personaliów pozostałych osób, które również z pewnością zasługują na ten tytuł.
Opracowała Jadwiga Rytlowa na podstawie relacji Elżbiety Gorskiej.





