Uważaliśmy, że trzeba pomagać - opowieść Adama Przybyły

Przed wybuchem II wojny światowej pracowałem wraz z rodzicami – Władysławem i Józefą – i młodszym rodzeństwem, Marianną i Janem, w majątku ziemskim państwa Katuszewskich w Miedznej Murowanej (gmina Żarnów, woj. łódzkie).

Pracował z nami Jankiel Feigeman, młody Żyd. Jego rodzice zmarli wcześnie w Przedborzu, toteż Jankiel w młodym wieku podjął pracę zarobkową. Obsługiwał urządzenia mechaniczne służące do produkcji rolnej. Wszyscy dobrze go traktowali. Był bardzo przyjacielski i uczynny.

Po wkroczeniu Niemców we wrześniu 1939 r. zaczęły się prześladowania Żydów. Jankiel sabotował zarządzenia niemieckie i zaczął ukrywać się w zabudowaniach dworskich, a także w domu moich rodziców. Bywał w naszym domu korzystając z posiłków, golił się. Mama prała jego bieliznę i rzeczy osobiste.

W stogu słomy u moich rodziców zrobiliśmy specjalny tunel, w którym Jankiel przebywał w ciągu dnia. Wychodził nocą, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Do tej kryjówki ja i siostra Marianna nosiliśmy mu żywność i wodę – podawaliśmy mu je na umówiony znak tupania.

Kiedyś ktoś przyskarżył nas, że ukrywamy Żyda, a za to groziła całej rodzinie kara śmierci. Ojciec Władysław, widząc zbliżających się Niemców do naszego domu mieszkalnego, ukrył Jankiela pomiędzy sufitem a poszywką ze słomy pod dachem, przysypując Jankiela różnymi śmieciami. Niemcy, nikogo nie znalazłszy, odjechali. Pewnego wieczoru Janek był w domu i przyszli jacyś ludzie, wywołali go, ale ojciec wyprosił ich, a Jankielowi zakazał wychodzenia mówiąc: „oni Cię chcą zabić”.

Jankiel Feigeman do końca wojny przebywał u nas. W dniu 17 stycznia 1945 r. doczekał wkroczenia Armii Czerwonej. Zgłosił się do pełnienia służby w Milicji Obywatelskiej w Opocznie. Po przesłużeniu kilku lat został zwolniony i rozpoczął pracę jako portier w Zakładach Płytek Ceramicznych nr 3 w Opocznie. Zmarł tamże.

Uważaliśmy, że trzeba pomagać, bo tak człowiek nikomu nic nie winny. Często w spotkaniach w rodzinie ja i siostra Marianna rozmawiamy, wspominamy te trudne chwile i opowiadamy je naszym dzieciom, wnukom i prawnukom.