Historia mojej babci - Julii Lisieczyńskiej, która ukrywała Bolesława Rajbera
Córka Julii Lisieczyńskiej dobrze znała język niemiecki, dlatego też często służyła Niemcom jako tłumacz. Za każdym razem kiedy do domu Lisieczyńskich przychodzili Niemcy, Julia bardzo się bała, aby tajemnica ukrywania nie została ujawniona.
Babka Krystyny Kudiuk codziennie dostarczała ukrywanym jedzenie na strych, dbała o nich. Chłopcy szczęśliwie przeżyli wojnę i wyjechali do Izraela gdzie zamieszkali w miejscowości Affula. Później przez Polski Czerwony Krzyż odnaleźli Julię Lisieczyńską. Utrzymywali z nią kontakt listowy aż do jej śmierci.
27 czerwca 2010 Lisieczyńscy zostali uhonorowani tytułem i medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.
„Podczas II wojny światowej we Włodzimierzu zginęła pani Rajber. Kilka tygodni później został rozstrzelany koło domu mąż Pani Rajber. Mieli dwóch synów Bolka i Heńka. Chłopcy byli świadkami rozstrzelania ich ojca. Udało im się uciec z miejsca tragedii. Pod osłoną nocy przyszli do domu mojej babci, Julii Lisieczyńskiej i dziadka, Jana Lisieczyńskiego.
Babcia moja, Julia ukrywała chłopców na strychu swojego domu do końca wojny. Codziennie modliła się, aby nikomu nie stała się krzywda, gdyż miała też swoje dzieci: Genowefę, Mikołaja i Jerzego. Bóg im dopomógł. Dzieci zostały uratowane. Po wojnie wyjechały do Palestyny.
Chłopcy odszukali przez PCK (Polski Czerwony Krzyż) babcię Julię i dziadka Jana. Ku wielkiej radości mogli pisać listy, lecz krótko, ponieważ zmarła babcia, a rok później dziadek. Pochowani są na cmentarzu w moim mieście Hrubieszowie.
Jestem wnuczką Julii i Jana. Mam na imię Krystyna. Ciekawa jestem czy ktoś z tej rodziny żyje. Wiem, że jeden z chłopców został lekarzem, drugi zaś wojskowym. Jeden z nich miał córkę o imieniu Sara. Bardzo proszę o pomoc w odnalezieniu tej rodziny. Piszę, bo może ktoś chciałby z tej rodziny przyjechać i pomodlić się na ich grobach. Uważam ich za bohaterów minionych czasów".





