Historia Jadwigi Zowczak o jej dziadkach – Mariannie i Andrzeju Zawadka

Historia Jadwigi Zowczak o jej dziadkach – Mariannie i Andrzeju Zawadka odznaczonych pośmiertnie medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata za ukrywanie żydowskiego chłopca (fragmenty)

 

 

KU PAMIĘCI,
TYM,
KTÓRZY JUŻ ODESZLI,
KTÓRZY SĄ WŚRÓD NAS,

KU PRZESTRODZE,
ABY HOLOKAUST NIGDY JUŻ
SIĘ NIE POWTÓRZYŁ

Wiosna 1940 rok - czas wojny i okupacji – okolice miasta Otwock, niedaleko Warszawy…

(…) Wiosna tego roku – taka piękna i cicha, tu na wsi w Głupiance, która leży w kierunku południowym od drogi Otwock – Mińsk Mazowiecki. Stąd do Warszawy to tylko 40 kilometrów. Warszawy, gdzie jest okrutna wojna, gdzie ludzie żyją w strachu o byt i o życie, gdzie każdego dnia i nocy, o każdej porze z rąk hitlerowców giną istnienia ludzkie różnej narodowości.

Ta wiosna, tu na wsi jest cicha i spokojna. Tu nie ma Niemców. Niekiedy po błękitnym niebie przeleci z hukiem niemiecki samolot, zakłócając spokój i ciszę mieszkańcom tej sielskiej wioski. Nieuchronnie przypomina o wojnie o strachu i trwodze. Wieś żyje swoim rytmem, mieszkańcy trudnią się uprawą ziemi, która przynosi im dary, aby mogli przetrwać i przeżyć.

(…) W tej niewielkiej wsi pośród jej mieszkańców w samym jej centrum mieszka rodzina Zawadków.
Gospodarz – Andrzej – mężczyzna o sumiastym wąsie, wysoki o postawnej sylwetce, spojrzeniu poważnym i surowym. Jest to gospodarz szanowany przez mieszkańców wsi. Nie ma wśród nich wrogów, jest przyjacielem i doradcą ludzi młodych i starych…
Jego żona – Marianna – nazywana przez męża i sąsiadów – Marysią.
Kobieta nie wysoka o krępej budowie ciała. Uosobienie ciepła i dobroci dla domowników i dla obcych…
Mają oni dwie córki. Starszą – piętnastoletnią – Helenę i młodszą – dziewięcioletnią – Genię.

(…) W tak małym gronie miejscowych ludzi nie uchowa się żadna tajemnica. Szczęście jednych i nieszczęścia drugich, to wspólne ich przeżycia.

Wąską polną drogą w kierunku wsi, tego pięknego, słonecznego dnia idzie mały kilkuletni chłopiec. Brudny, w zniszczonym, oberwanym i poszarpanym ubraniu. Szczupły, nie wysoki o ciemnoblond kędzierzawych włosach. Jest głodny i smutny. Idzie tak już wiele dni i godzin. Jest zmęczony. Szuka domu i dobrych ludzi, którzy przygarnęliby go, dając mu miłość, ciepło i życie.
Mijając w swojej wędrówce wiele wsi i gospodarstw wiejskich jest coraz bardziej smutny.
Jest sam w tym wielkim nieprzyjaznym wojennym świecie. Nikt nie chce go przyjąć pod swój dach. Gospodynie ukradkiem dają mu pajdę chleba, ale są szczęśliwe, gdy odchodzi i znika im z oczu. Nikt nie chce go przygarnąć, nie dlatego, że go nie chcą, że nie chcą mu pomóc, ale boją się o własne życie i życie najbliższych.

Chłopiec ten to – Jakub – Żyd – dziecko, które idzie z Otwocka ze swojego domu, od swoich rodziców i braci, szukając spokojnego i bezpiecznego przetrwania i przeżycia okrutnej bestialskiej wojny.
Chłopiec idąc już wiele dni, śpi i odpoczywa w przydrożnych zaroślach. Unika i chowa się przed napotkanymi Niemcami – wie, że Niemiec to pewna śmierć. Każdy przeżyty dzień, każda przeżyta noc, to ocalenie – to jeden dzień bliżej do upragnionej wolności, bez Niemców, bez zagrożeń i strachu o własne życie i byt.
W Otwocku pozostawił rodziców i dwóch braci. Zostali oni w getcie na pewną śmierć. Wywiezieni i straceni w obozie zagłady w Treblince.

(…) Tego wiosennego, słonecznego dnia trafił do wsi Głupianka, do rodziny Andrzeja i Marianny Zawadka…
Wszedł na podwórze, głodny i wycieńczony, prosząc o przygarnięcie. Nie miał nadziei, że ludzie ci w tym obejściu okażą mu serce, że spotka tu miłość i opiekę do końca wojennych dni.

Domownicy przyjęli go, nie bacząc na to, że jest Żydem, że ukrywając go, narażają nie tylko własne życie, ale życie ludzi tej niewielkiej cichej wioski.
Było to zasługą gospodarza Andrzeja Zawadka jak i gospodyni Marianny Zawadka. Gospodarz powiedział słowa, które zaważyły na pozostaniu w gospodarstwie „Bóg go prowadził przez tak długą drogę i skierował go do nas – niech u nas pozostanie. Taka jego wola” – Jakub już wiedział, że tu będzie jego dom. Tu znalazł miłość i opiekę.
Gospodyni traktowała go jak syna. Nikt nie sprzeciwił się woli męża i ojca, a nawet wszyscy byli zadowoleni, że znalazł się pomocnik w gospodarstwie i towarzysz do zabaw dla Geni i Heli.

(…) Hela i Genia nauczyły go modlitw i pacierza – tak jakby był katolikiem, to zmniejszało niebezpieczeństwo. A on był pilnym uczniem – to było jego przetrwanie – przeżycie. Przez lata wojny żył i mieszkał we wsi jak wielu jej mieszkańców. Dla ludzi spoza wsi był kuzynem rodziny Zawadka, we wsi – jednym z nich.

(…) Latem 1943 roku wieś przeżyła wielką obławę niemiecką. Niemcy nocą otoczyli wieś. Nikt nie miał szans ucieczki…
Tym razem Niemcy wtargnęli w poszukiwaniu partyzantów. Po przeszukaniu wsi i wszystkich jej zabudowań – odjechali zabierając ze sobą dwóch gospodarzy. Nikt nie wiedział gdzie zostali wywiezieni, czy zostali zamordowani.
Na wieś padł podmuch grozy i bojaźni. Mieszkańcy wiedzieli, że tym razem życie ich zostało ocalone, a dobytek uratowany – ale na jak długo?
Jedno było pewne, że obława zorganizowana była po to, aby ująć partyzantów. Rodzina Zawadków i mieszkańcy wsi stali się bardziej ostrożniejsi i nieufni wobec osób obcych przybywających do wsi w poszukiwaniu żywności.

(…) Rok 1944 – piąty rok wojny i okupacji niemieckiej, piąty rok pobytu Jakubka u rodziny Zawadka we wsi Głupianka. Czasy coraz bardziej niebezpieczne dla ludności polskiej. Getta żydowskie zostały zlikwidowane, a żydzi z nich wywiezieni do obozów zagłady i tam straceni. Zlikwidowane zostało Getto Warszawskie.

(…) Gorące i suche lato 1944 roku – okres żniw i prac w polu. Do wsi dociera wieść o Powstaniu Warszawskim.
We wsi są już żołnierze sowieccy – wynędzniali i zmęczeni. Nieopodal wsi rozbili obóz i zbudowali prowizoryczne lotnisko. Od strony Warszawy dochodzi głuche dudnienie dział armatnich. Nocą na rozgwieżdżonym granatowym niebie widać daleką łunę ognia.
Pali się i walczy Warszawa – trwa Powstanie Warszawskie. Niemcy nocą i dniem bombardują stolicę Polski. Mają na celu zrównanie tego miasta z ziemią.
Ludność wsi czuje już zbliżającą się upragnioną od tylu lat wolność. Na tę wolność czeka też Jakubek.

(…) Po wyzwoleniu Warszawy - Marianna wie, że Jakubek już długo u nich nie będzie. Wie, że jego ciągnie w świat, że z nimi długo nie zostanie..
Po pięciu latach pobytu z nimi, za wojskiem polskim i sowieckim – Jakubek opuszcza wieś.
Gospodarze, Hela i Genia, którzy przez tyle lat zżyli się z nim muszą go pożegnać. Jego wzywa wielki świat. Świat zniszczony wojną, ale wolny od Holokaustu.On wie, że w tej małej polskiej wsi nie będzie już dla niego miejsca. On musi szukać swojego „nowego miejsca w tym świecie” – czy je odnajdzie?

Po opuszczeniu przez Jakubka wsi Głupianka wieś żyła swoim rytmem. Ale w rodzinie Zawadka była tęsknota, było im brak jego osoby. Tęsknił gospodarz za synem i gospodyni, której brakowało syna. Jakub swą wędrówkę w poszukiwaniu „domu” odnalazł daleko od małej polskiej wsi Głupianka.
Po wielu latach osiadł na stałe w Kanadzie – kraju klonowego liścia. Tam odnalazł i założył swój dom. Spotkał na swej drodze Florencję, która ten „dom” z nim stworzyła. Ma dwie córki i syna. Dzieci już dorosłe. Założyły swoje rodziny, a Jakubek jest szczęśliwym dziadkiem.

Jadwiga Zowczak, córka Geni Zawadka -Urbaniak

Siedlce, 2009 rok